Kondycja i Zdrowie Twojego Ciała

Anegdota o dębie

Od 20 lat, każdego poranka wychodzę na spacer na wzgórze, znajdujące się za moim domem. Gdy spotykam moich sąsiadów po drodze, kłaniam się im lub mówię dzień dobry.

Pewnego dnia spostrzegłem starszą kobietę.

 

 Czytaj dalej 

 

 

 

Powiew Natury

"Opowieść o starym dębie"

 

Seung-Tae Kim, Prezes

 

Od 20 lat, każdego poranka wychodzę na spacer na wzgórze, znajdujące się za moim domem. Gdy spotykam moich sąsiadów po drodze, kłaniam się im lub mówię dzień dobry.

Pewnego dnia spostrzegłem starszą kobietę, która wyglądała na ponad 70 lat. To co przyciągnęło moją uwagę u tej pani, to była jej prawa ręka. Wygięta i skręcona, musiała sprawiać dużo bólu. Miałem wręcz wrażenie, że ja sam ten ból odczuwam. Po kilku dniach wahania, postanowiłem zapytać tę kobietę, w sposób jak najbardziej delikatny:

Babciu, dlaczego w takim stanie zdrowia wspinasz się pod górę każdego dnia?
Dla zachowania kondycji

Odpowiedziała i odeszła pośpiesznie, być może skrępowana bólem i naciskiem w chorej ręce. Po tym spotkaniu czułem rozterkę i żal. Po sześciu miesiącach obserwacji, dostrzegłem że jej mocno wygięta ręka zaczęła stopniowo prostować się. Pomyślałem sobie, że to dobrze, zwłaszcza gdy przypomniałem sobie stan ręki z dnia, w którym rozmawiałem z tą kobietą. Po roku czasu, ręka starszej pani wyglądała już na całkowicie zdrową. Będąc zaangażowanym w działania służby zdrowia, byłem bardzo zaskoczony i zaciekawiony, dlatego postanowiłem porozmawiać z kobietą raz jeszcze:

Babciu, Twoja ręka wygląda na zdrową, pomimo że wcześniej wyglądała na niesprawną. Czy miałaś dobrą opiekę medyczną, czy to zasługa lekarstw?

Opowiedziała mi zadziwiającą historię, jednocześnie wyglądając na szczęśliwszą niż kiedykolwiek wcześniej. Pomimo stosowania wielu lekarstw na chorobę reumatoidalną stawów, która dotknęła ją w młodym wieku, kuracja nie pomogła i choroba nie ustąpiła. Odwiedziła wiele szpitali, w których usłyszała diagnozy nie dające nadziei na wyzdrowienie. W międzyczasie spotkała sędziwego doktora, który powiedział jej:

Lepiej zrobisz chodząc na spacery, wspinając się na wzgórze, niż odwiedzać szpitale. Poklepuj chorą ręką drzewo dębu, znajdujące się na wzgórzu.

W tym samym czasie każdy inny lekarz mówił, że choroba jest nieuleczalna i wypisywał recepty na leki przeciwbólowe. Jednak to porada starszego lekarza, niczym promień nadziei, zapadła kobiecie w serce. W rzeczy samej, propozycja doktora nie dawała realnej szansy na wyzdrowienie, ale kobieta postanowiła chodzić na spacery, na wzgórze. Dochodziła do dębu i poklepywała go chorą ręką. Rok później kobieta mogła swobodnie posługiwać się ręką. Zamykała i otwierała dłoń. Uniosła prawą rękę w moim kierunku.

Od momentu, gdy usłyszałem tę zaskakującą opowieść, zastanawiałem się co (jak się okazało niemożliwego dla nowoczesnej medycyny) uczyniło możliwym wyleczenie dolegliwości. Ręka? Dąb? Stymulacja poprzez oklepywanie dębu? Rytm oraz energia płynąca z natury, przekazana poprzez te czynności?

Powód, dla którego przytoczyłem tę poruszającą historię jest taki, iż tego typu przypadki są bardzo bliskie memu sercu i nauce której się poświęciłem. Długie lata swojego życia dedykuję badaniom nad formami ludowej medycyny alternatywnej. Po tym zdarzeniu natychmiast zleciłem resortowi badawczemu w mojej firmie, dogłębne zbadanie sposobu dostarczenia energii i rytmu natury poprzez kanał energetyczny ludzkiego ciała.

Wkrótce pojawił się pierwszy stymulator impulsów w Korei, skupiający się na refleksologii stóp, które z kolei są podstawowym kanałem przepływu energii. W 2006 roku, wytężona praca specjalistów oraz dogłębne badania, przyczyniły się do znacznego rozwoju Edline. Wówczas możliwa była jednoczesna stymulacja stóp, dłoni oraz całego ciała. Ostatnio opatentowany został, opracowany przez nas system meridian całego ciała ludzkiego.

*zdjęcie oraz przetłumaczony artykuł pobrane ze strony www.aina.co.kr

Ain'A © 2013. Prawa zastrzeżone.